Archive for the The Dumb Earth Category

I closed my eyes and a truck came through the window

Posted in The Dumb Earth with tags , , , on Luty 15, 2012 by pandemon777

THE DUMB EARTH – WALK THE EARTH (1997)

 

1. Taxi Me Through

2. I Closed My Eyes And A Truck Came Through The Window

3. Tailem Bend

4. Your Broken Ideas

5. Edge Of Despair

6. This Is What I’m Sayin’

7. Rib Spreader

8. Imbecile

9. Blue Sky And A Bird

10. Blues In Love Major

11. Broken Man

Kiedy mowa o gatunku zwanym noir-jazz najczęściej padają takie nazwy jak Bohren & Der Club Of Gore, Dale Cooper Quartet & The Dictaphones czy The Kilimanjaro Darkjazz Ensemble. I całkiem słusznie zresztą. Do tego grona też można zaliczyć panów z The Dumb Earth, zespołu który co prawda zachowuje elementy charakterystyczne dla noirowej estetyki, jednak w odróżnieniu od powyższych nie brzmi tak surrealistycznie i nie bazuje wyłącznie na muzyce instrumentalnej. Brzmi za to znacznie bardziej… groteskowo. Ten zespół wciąż stanowi dla mnie pewnego rodzaju tajemnicę bo tak na dobrą sprawę ciężko znaleźć jakieś bardziej szczegółowe informacje o The Dumb Earth. Wiem jedynie, że ich historia sięga do pierwszej połowy lat ’90 (1993 rok ściślej mówiąc), a panowie swoje siły połączyli w Adelaide w Australii, później przenosząc swój sprzęt do Melbourne, gdzie też kontynuowali swoją działalność. Mózgiem i jedynym rdzennym członkiem tego zespołu, przez którego przewinęło się podobno już sporo muzyków, jest wokalista David Creese, który jest również twórcą i pomysłodawcą świata przedstawionego w twórczości The Dumb Earth, a pozostali ludzie stanowią instrumenty, za pomocą których jego wizje są wdrażane w życie.

A jak wyglądają owe wizje? Osobiście zawsze słuchając Walk The Earth mam przed oczami sceny ze starych filmów noir – zadymione i kiepsko oświetlone drogi na obrzeżach miasta słynącego z kryminalnej reputacji, gdzie na jednej stronie ulicy stoi niezbyt młoda i też niezbyt atrakcyjna prostytutka, wyczekująca kolejnych klientów, a na drugiej handlarz nielegalnej broni i dealer narkotykowy. Gdzieś na rogu znajduje się spowita w tytoniowym dymie knajpa dla okolicznych mieszkańców, do której wchodzi podstarzały i zgorzkniały detektyw, i który po kilku szklankach mocnego whiskey, odpalając papierosa zaczyna opowiadać niskim, przepitym i przepalonym głosem historię swojego życia. Do tego w tle pogrywa jakiś lokalny jazzowo-bluesowy zespół, tworząc odpowiednią ścieżkę dźwiękową do jego pesymistycznej opowieści.

Tak z mojego punktu widzenia wygląda atmosfera tego albumu. A jak wygląda od strony muzycznej, już mówię. W pierwszej kolejności przywodzi mi na myśl muzykę Toma Waitsa – głównie ze względu na wokal, który podobnie jak ten od mistrza jest niski, zachrypnięty i bardzo głęboki. Czuć, że pan Creese swoje wypalił i swoje też wypił. Nie jest to jakaś kopia, ale obaj panowie nadają na podobnych falach. W warstwie instrumentalnej również da się wyhaczyć sporo podobieństw, gdyż zarówno Tom Waits jak i The Dumb Earth obracają się w obrębie klasycznego, surowego bluesa i lekko eksperymentalnego noir-jazzu. Inna legenda tego typu grania, która przyszła mi na myśl przy obcowaniu z Walk The Earth to pochodzący również z Australii Nick Cave & The Bad Seeds, szczególnie jego wczesne oblicze, na którym jeszcze było słychać elementy z poprzedniego zespołu pana Cave’a – The Birthday Party. Z szufladki blues-jazzowej można jeszcze wyciągnąć jeden zespół do porównania z The Dumb Earth, mianowicie Morphine. Podobne środki wyrazu, aczkolwiek podejście do tego typu grania zgoła odmienne, znacznie mroczniejsze, bardziej tajemnicze i – jak już wspomniałem gdzieś na początku recenzji – groteskowe. Trochę jakby muzykę Morphine przenieść do wczesnych lat ’30 i posadzić w centrum kryminalnego spisku.

Ogółem Walk The Earth to muzyka w sam raz do nocnych spacerów po mieście z papierosem w ustach i idealne tło dźwiękowe do czytania opowieści kryminalnych, przyprawiających momentami o ciarki na plecach swoim thrillerowym klimatem. Chociaż poznałem ten album już parę lat wstecz to jednak nigdy nie miałem przyjemności zapoznać się z późniejszymi wydawnictwami. No cóż, czas nadrobić zaległości w końcu, co też Wam, drogim czytelnikom (zaglądają tu jacyś?) polecam zrobić.

%d blogerów lubi to: