Archive for the Overseer Category

I’m riding sound waves like Posiden

Posted in Overseer with tags , , , , on Styczeń 23, 2012 by kubeusz

OVERSEER – WRECKEGE [2003]

1. Slayed
2. Stompbox
3. Supermoves
4. Velocity Shift
5. Horndog
6. Meteorology
7. Aquaplane
8. Doomsday
9. Basstrap
10. Sparks
11. Never
12. Heligoland

„O kurwa, ale to jest zajebiste” – takie słowa padły z mych ust, gdy pierwszy raz przesłuchałem ten album. Dziś będzie o płycie Wreckege, która wyszła spod ręki Roba Overseera, którego niektórzy mogą kojarzyć z soundtracków do filmów (Animatrix, Snatch), czy gier (NFS Underground). Ale przejdźmy do konkretów tak, jak to robi Wreckege.

Zaczyna się całkiem spokojnie, bo kroczącym Slayed, który jest swoistym manifestem nijak zwiastującym to, co jest przed nami. A czekają nas same świetne rzeczy; płyta aż kipi od pomysłów i jest jedynym w swoim rodzaju kolażem gatunkowym. Praktycznie każdy numer jest inny, tzn. nie brzmi to jak jakaś chujowa składanka zasmarkanego gimbonauty, tylko jest to wytrawny zbiór utworów, niczym wieczerza składająca się z 11 dań, które często stworzone są z podobnych, lub nawet z tych samych składników, podana jednak w różnych proporcjach i z różnymi przyprawami. Dzięki temu możemy trafić na dania, w którym częścią główną jest gitarowe granie, a wszelkie inne elementy są ozdobą (Stompbox -solidny cios w ryj;, Slayed). Niekiedy jednak i te elektroniczne dodatki mogą mieć swój większy udział w potrawie – np. w Doomsday, istnym formowaniu armii na dzień zagłady. Apetyt rośnie w miarę jedzenia; włączamy Supermoves czy Velocity Shift i wywracamy wszystko na drugą stronę – to muzyka, która z powodzeniem mogłaby znaleźć się na płytach The Prodigy czy The Crystal Method. Mało? Odpalamy Horndog, Basstrap, a tam całkiem miły dla ucha rap, podobnie jak w przedostatnim na płycie zatytułowanym Never – z hiphopowych wałków ten jest chyba najlepszy. Jest przepotężny w swoim muzycznym minimaliźmie. A to nie wszystko, co można znaleźć na tym bogatym krążku. Meteorology, Sparks czy wspaniały Heligoland to klimatyczne i spokojne wałki pozwalające oderwać się od świata, kojące duszę. Możemy również poczuć papierosowy dym i zapach whiskey jakiegoś obskurnego pubu w Aquaplane.

Rozpiętość gatunkowa ogromna; wydaje się, że to nie możliwe, aby płyty słuchało się przyjemnie, bez uczucia „oderwania od siebie”. Jednak Rob Overseer sprawił, że wszystko spina niewidzialna nić, dzięki której krążek wchodzi bez popity już od pierwszych sekund i zaskakuje co kilka chwil. Czekam na więcej ale coś się doczekać nie mogę, bo Wreckege pochodzi z 2003 roku. 😦

Reklamy
%d blogerów lubi to: