Archive for the Optimum Wound Profile Category

Responsibilities

Posted in Optimum Wound Profile with tags , on Styczeń 28, 2012 by pandemon777

OPTIMUM WOUND PROFILE – LOWEST COMMON DOMINATOR (1992)

 

1. Drain

2. Tranqhead

3. Ego Crotch

4. Downmouth

5. You’re Wark

6. Blindfold

7. Incision

8. Responsibility

9. Skin

10. Melt

11. Damage

12. Crave

13. Core Melt

Kolejny komunikat do ministrantów, tfu, mea culpa, fanów Ministry znaczy się. Chciałbym po raz kolejny zarekomendować pozycję, która zwolennikom Jourgensena i spółki powinna przypaść do gustu, no bo w końcu, tak samo jak ja cenicie sobie tnące i ciężkie gitary z Psalm 69, militarny charakter, który tylko zachęca do sięgnięcia po strzelbę i marszu z naładowanym gnatem w stronę wroga, no nie? No więc nie widzę powodu, dla którego nie mielibyście zacząć z miejsca poszukiwania debiutu Optimum Wound Profile, jak i pozostałych dwóch pozycji z ich dyskografii, i zadać sobie później pytanie „gdzie byliście przez całe moje życie?”.

No, ale do rzeczy, o co chodzi z tym całym Optimum Wound Profile. Panowie pochodzą z Ipswich w UK, tam też się zebrali, stworzyli zespół i dali upust swojej złości na świat. Szkoda wielka, że krótko gościli na scenie muzycznej, i na przestrzeni pięciu lat, nagrali zaledwie 3 płyty. Dobrą wiadomością jest natomiast fakt, że wszystkie trzymają wysoki poziom i są warte „obwąchania”. Lowest Common Dominator, był pierwszym ich oficjalnym wydawnictwem i trzeba przyznać, że pokazali na nim klasę. Najkrócej można opisać ich muzykę jako mieszankę gitarowych odjazdów w kierunku estetyki hardcore-punk/crust, czyli ciętych i ciężkich, mechanicznej rytmiki (zdaje się, że to jedyny ich album z udziałem żywej perkusji), charakterystycznej dla tzw. metalu industrialnego, plus oczywiście dodatki elektroniki i sampli. To taki suchy, powierzchowny opis „z czym to się je”. I choć zespół nie wniósł specjalnie rewolucyjnych rozwiązań w swoim środowisku, to jednak pozostał zespołem oryginalnym, z własnym charakterem. A sama kompozycje, jak wyglądają? Hit goni hit, wszystkie zagrane z pazurem, energią i wykopem, czyli tak jak na solidne hardcore’owe łojenie przystało. Przez niemal całą płytę głowa sama się kiwa (aż mi się tęskno za długimi włosami robi), noga tupie odruchowo i nie da się tego kontrolować, a radochy ze słuchania co niemiara. Jedynym momentem naprawdę odmiennym jest wieńczący płytę, „fabryczny” Core Melt oraz poprzedzający go utwór Crave, który rozpoczyna się delikatną grą gitary akustycznej, wprowadzającej kompletnie inny nastrój, przekształcając się później w niepokojące, ciężkawe tło muzyczne z dosyć duszną i niepokojącą atmosferą, do zwierzeń albo wywiadu z jakimś psychopatą. Przynajmniej tak zakładam, bo nie jestem w stanie w tej dźwiękowej mgle dokładnie zidentyfikować kto to, i o czym mówi. Wracając jeszcze do kwestii inspiracji crustem, to prawdopodobnie zapożyczonym patentem są tutaj dwa zachrypnięte i wrzaskliwe wokale, jeden operujący na niższych rejestrach, drugi na wyższych. Trochę jak ukłon w stronę Extreme Noise Terror, który lata wstecz wykorzystał również dwa różne głosy na debiutanckim splicie z Chaos UK, Earslaughter.

Różnie mógłbym określić muzykę z Lowest Common Dominator, hardcore/industrial, industrial metal, industrial’n’roll, albo w jakikolwiek inny wymyślny sposób, ale ograniczę się do pospolitego stwierdzenia: ta płyta jest zajebista. I tyle, osoby lubiące dobrą, agresywną muzykę, klimaty wspominane wzdłuż recenji, czym prędzej kupować/ściągać na twarde dyski (niepotrzebne skreślić), bo to tak nie wypada, żeby nie znać Optimum Wound Profile. That’s all folks.

Reklamy
%d blogerów lubi to: