Archive for the Matera Category

The only constant thing I know is change

Posted in Matera with tags , , , , on Marzec 3, 2012 by pandemon777

MATERA – SAME HERE (1997)

1. Out Of Your Woods

2. Pure Realism

3. Non E

4. Constant Thing

5. It’s Vacuum Cleaner Time

6. Too Much

7. Darkside 11 am

8. Same Everywhere

9. Out Of Your Woods (Remix)

10. Pure Slow Realism (Remix)

11. Too Much (Remix)

Po tym jak na dobre rozkochałem się w dźwiękach z Evanescence Scorn, począłem desperacko poszukiwać czegoś w podobnym stylu, najczęściej z mizernym skutkiem. Na szczęście ten stan rzeczy któregoś pięknego dnia uległ zmianie i w zalewie niezliczonych ilości pozycji w dyskografii Micka Harrisa w końcu trafiłem na ten krótki, jedno-płytowy projekt, Matera. Co prawda Same Here nie jest albumem ani tak rewolucyjnym jak Evanescence, ani też nie sięga do jego poziomu wyrafinowania (chociaż może takie postrzeganie to kwestia gustu i sentymentu), ale hołduje podobnej estetyce, czerpie z podobnych wzorców i, co mnie szczególnie cieszy, zachowując cechy pierwowzoru nie popada w zjadanie własnego ogona.

Funf and nunf are nice to call, do it, do it, and out of your woods finally comes Matera

Matera to projekt kooperacyjny, pomiędzy Mickiem Harrisem i Mauro Teho Teardo, wokalistą Meathead. Obaj panowie wspólnie napisali wszystkie utwory, a obowiązki podzielili w najbardziej słuszny sposób – Harris zajął się perkusją i partiami rytmicznymi, zaś M. Teho Teardo wokalami. Ich wspólną działką było kreowanie wszelkich dźwiękowych tekstur i plam, quasi-melodii i rzeszy ozdobników tła. Zasadniczo Same Here to podobnie jak Evanescence, album bardzo surrealistyczny, chociaż niekoniecznie mroczny i jednak pozbawiony tej szczypty swoistej grozy. Jest bardziej chilloutowy, że tak powiem, niemniej jednak działa równie odurzająco i jest w równym stopniu psychodeliczny, z tym, że po prostu nadaje na nieco innych falach za pomocą podobnych środków. W większości utworów dominuje swobodna i wyluzowana atmosfera, numery snują się powoli i leniwie jak na dubowo-trip-hopowe klimaty przystało, do których gdzieniegdzie Teho Teardo dorzuca swój powolny, prawie mówiony rap, przekazując abstrakcyjne teksty, stanowiące raczej grę słów aniżeli wyraz jakiejś głębszej treści. Aczkolwiek w przypadku takiej muzyki, która od abstrakcyjnych i dziwacznych klimatów nie stroni, owe teksty wtapiają się w całość idealnie. W tej powodzi powolnych i leniwych dźwięków pojawiają się też jednak bardziej dynamiczne, drum’n’bassowe fragmenty, jak Pure Realism czy Darkside 11 am, które w stosunku do reszty płyty brzmią wręcz szaleńczo i dziko, wybudzając z letargu w jaki potrafi reszta wprawić, acz nie traktowałbym tego jako wadę.

Na sam koniec dostajemy porcję trzech remiksów, z czego dwa potraktowano zupełnie na odwrót, tzn. Out Of Your Woods przekształcono z odprężającego psychodeliku w utwór na drumową modłę wspomnianego Darkside 11 am, z kolei Pure Realism ze swoją tnącą rytmiką i głębokim, zniekształconym basem został zredukowany do luzackiego i schizującego zarazem Pure Slow Realism. Jako ulubiony numer z całej płyty podałbym Constant Thing, który chyba jest najbardziej osobliwy z całego zestawu.

I to by było chyba na tyle, projekt wart zbadania, zarówno przez fanów późniejszej twórczości Harrisa, jak i zwolenników narkotycznej i dziwacznej elektroniki, bo Matera właśnie w obrębie takowej się obraca, a niestety popularnością nie grzeszy. Wypadałoby to zmienić jak sądzę.

Reklamy
%d blogerów lubi to: