Archive for the Fall Of Because Category

Bye, bye asshole

Posted in Fall Of Because with tags , , , on Luty 12, 2012 by pandemon777

FALL OF BECAUSE – LIFE IS EASY (1999)

 

1. Devastator

2. Life Is Easy

3. Middle Amerika

4. Grind

5. Ecstasy Of Hate

6. Malewhoreslag

7. Lifesucker-Shitfucker

8. Merciless

9. Survive

10. Fight Show

11. X-Mas Special

Osoby, którym Killing Joke nie jest obcy, od razu skojarzą tytuł Fall Of Because, utwór pochodzący z ich drugiej płyty What’s THIS For…!. Z tego też utworu zaczerpnięto nazwę dla zespołu, który parę lat później przemianował się na Godflesh. Fall Of Because to twór, który został założony około 1983 roku, w składzie Ben G.C. Green na basie oraz Paul Neville operujący gitarą i wokalem. Z czasem też dołączył do nich Justin Broadrick, który tutaj zasiada za perkusją (podobnie jak w Head Of David). Ten sam skład jest również odpowiedzialny za dokonanie sporej rewolucji w świecie ciężkich brzmień, jednak działając pod tą nazwą dopiero krystalizowali swój styl. Panowie próbowali wydać nagrane numery w ’86 roku, niefortunnie brak wydawcy pokrzyżował im plany i materiał ujrzał światło dzienne dopiero w ’99 roku (dwa lata wcześniej Cleopatra Records chciała wydać go pod nazwą Fall of Because-Life is Easy 1986 [Godflesh-The Early Years], jednak Earache zabronił użycia nazwy Godflesh w tytule).

Tak czy inaczej, nie da się zaprzeczyć, że w swoim czasie Fall Of Because był czymś nowatorskim, i razem z Head Of David stworzyli grunty pod industrialny metal. Na samym Life Is Easy pojawiły się zresztą pierwotne wersje kilku utworów, które zostały później zamieszczone na Streetcleaner, czyli Devastator i Life Is Easy. Pomimo wielu wspólnych elementów z debiutanckim krążkiem Godflesh, muzyka Fall Of Because miała jednak odmienny charakter. Była po prostu bardziej organiczna, i, co nie jest oczywiście żadną ujmą w tym przypadku, mniej zdyscyplinowana, za to bardziej niechlujna i obskurna. Streetcleaner charakteryzował się m.in. tym, że w całości był zwartym, zmechanizowanym, mozolnym walcem, na Life Is Easy z kolei jednak znajdziemy sporo nieokrzesanej, momentami wręcz zwierzęcej dziczyzny, która przywodzi na myśl oczywiście wczesne dokonania Swans czy Discharge. Po prostu więcej tu muzyki hardcore i punkowego nastawienia, a powolne i psychodeliczne numery (Life Is Easy, Survive) kontrastują z ocierającymi się o grindową estetykę (Lifesucker-Shitfucker czy Middle Amerika). Album jest totalnie obdarty z czegokolwiek co może się kojarzyć ze słowem „piękno”, nie ma tu ani jednego melodyjnego fragmentu, tylko sam bezlitosny gwałt za pomocą dźwięków. Ostatnie dwa utwory to z kolei nagrania z koncertów Fall Of Because, dodatkowo z Nikiem Bullenem i Mickiem Harrisem w składzie, a pierwszy z nich został zatytułowany jako Fight Show z powodu bójki, która wybuchła wśród publiki podczas tego koncertu (swoją drogą czemu mnie to dziwi?).

I chociaż nie postawiłbym tego, bądź co bądź, bardzo dobrego wydawnictwa wśród ulubionych płyt, to jednak mimo wszystko jestem pełen podziwu, że ci ludzie będący wówczas młodziakami potrafili stworzyć coś tak nietuzinkowego, coś emanującego niekontrolowaną furią. Heavy metalowcy w tym czasie woleli ubierać obcisłe lateksowe spodnie, pięknie śpiewać falsetem i wdrażać do swojej muzyki jak najwięcej popisowych akrobacji instrumentalnych. Fall Of Because wolał obedrzeć ten świat z wszelkiego blichtru, sprowadzić go do pierwotnej, zminimalizowanej formy i przywołać jego radykalny charakter. I to mi zdecydowanie bardziej odpowiada.

Reklamy
%d blogerów lubi to: