Archive for the Anacrusis Category

Twisted Cross

Posted in Anacrusis with tags , on Luty 13, 2012 by fiodur

ANACRUSIS – SUFFERING HOUR (1988)

01. Present Tense

02. Imprisoned

03. R.O.T.

04. Butchers Block

05. A World To Gain

06. Frigid Bitch

07. Fighting Evil

08. Twisted Cross

09. Annihilation Complete

10. N.I.B.

Sam zespół został założony w St. Louis w 1986r. i działał nieprzerwanie do 1993r. Po wydaniu ostatniego krążka zespół nawet nie wyruszył już na trasę promującą. Jednak w 2009r. panowie z Anacrusis postanowili powrócić na scenę i grać koncerty. W 2010r. wyszedł digipack z Suffering Hour i Reason i w tym samym roku zespół postanowił nagrać nowy materiał, niestety na razie opublikowany został jedynie jeden singiel This Killer In My House .

Suffering Hour to genialny debiut thrasherow z Missouri. Jest to jedna z moich ulubionych płyt już od dłuższego czasu. Zespół wykonuje połączenie technical i progressive thrash metalu na bardzo wysokim poziomie. Styl ciężko porównać do jakichkolwiek zespołów, instrumentalnie może przypominać momentami Forbidden jednak gitary mają więcej ‚piasku niż mięsa’ i są nieco szybsze. Wokal Kenna Nardiego to zupełnie coś awangardowego. Śpiewa czysto lub mówi, by za chwilę wykrzyczeć w stylu Chucka Schuldinera kolejne wersy utworu. Bas jest kiepsko widoczny, czasami można usłyszeć przebicia lecz nie na tym opiera się muzyka tego zespołu, chociaż technicznie basista na pewno nie odbiega od reszty zespołu. Główną rolę pełni gitara. Mimo, że piosenki są bardzo długie, często z trochę jak dla mnie przedłużającymi się intrami, to zupełnie nie są nudne. Riffy Heidbredera co chwilę się zmieniają i tworzy to bardzo przyjemny materiał do słuchania. Utwory raczej w swoim charakterze nie są do skakania w pogo. Momentami nawet bywają mroczne co nawet wydaje się oczywiste patrząc na okładkę. Nastrój tworzą chorusy często używane przy wokalu i gitarach. Na krążku znalazł się także cover Black Sabbath. Zagrany sporo szybciej i inaczej od oryginału. Riff i tekst jest oczywiście taki sam, ale ani troche nie przypomina nagrania BS. Swoją drogą jest to chyba ‘najweselszy’ kawałek z całej płyty. Jako reprezentanta wybrałbym Imprisoned. Nie będę opisywał kawałków po kolei, bo sam uważam takie recenzje za nudne, zresztą każdy który przesłucha tej płyty we własnym sumieniu oceni jej zawartość.

Jak już wcześniej wspomniałem styl tego zespołu jest zdecydowanie niepodrabialny, ciężko wychwycić czym inspirowali się muzycy nagrywając ten album. Może to dlatego wydaje się taki świeży? Jak dla mnie w thrashu właśnie liczy się świeżość, a nie odgrzewane kotlety zespołów, których nazw nie będę przytaczać. Opisywana płyta w mojej opinii jest najlepszą w całym dorobku kapeli, następne płyty coraz bardziej zmierzają w kierunku progresywy, więc jeżeli ktoś siedzi w tym podgatunku to polecam zwłaszcza Screams and Whispers, ostatni studyjny album Anacrusis. Bardzo żałuję, że ta grupa jest tak mało znana. Gorąco polecam.

Reklamy
%d blogerów lubi to: