Threat By Example!

MONSTER VOODOO MACHINE – SUFFERSYSTEM (1994)

 

1. Threat By Example

2. Copper Theft

3. Bastard Is As Bastard Does

4. Motionless

5. Inside These Walls

6. Fetal Position

7. Adding Insult To Injury

8. Slowburn

9. Removal

10. Temple

11. Defense Mechanism

12. Sunspots

Fani metalowego oblicza Ministry, White Zombie (czy w ogóle całej Zombiakowej rodzinki), Nine Inch Nails z okresu Broken i Marilyn Manson z okresu Antichrist Svuperstar czy też z nieco innej beczki Biohazard i pokrewnych nawet, powinni się ustawić w kolejce po ten album. Trafiłem na niego całkowicie przypadkiem, nawet nie pamiętam jakie były okoliczności poznania, ale pamiętam, że od pierwszych sekund, od wejścia gitarowo-perkusyjnego tornada w Threat By Example wiedziałem, że trafiłem na coś wartościowego, na kolejną świetną płytę, która się mota po zapomnianych pustyniach, czekając aż jakiś kolejny przypadkowy muzyczny turysta trafi na nią, podniesie, przesłucha i zareklamuje dalej. I to też mam zamiar uczynić.

Pierwotnym zamysłem, który zrodził się w głowie wokalisty Adama Sewella, było połączenie hardcore punkowej dziczy i wściekłej energii spod znaku przełomowego debiutu Discharge Hear Nothing, See Nothing, Say Nothing, dawnego zespołu Henry’ego Rollinsa, Black Flag z dodatkowymi wpływami elektroniki różnej maści i hip-hopowych wkrętów. Czyli wszystko to co fanów wczesnego industrialnego rocka i metalu powinno zadowolić w pełni. Choć faktem jest, że elektronika na Suffersystem jest niemal niewyczuwalna, a rapowane wokale pojawiają się sporadycznie raczej (np. świetnym Inside These Walls), to przynajmniej jeden istotny element został zachowany wzdłuż całej płyty – wściekłość. Ta płyta jest napompowana tnącymi riffami jakich Al Jourgensen by się nie powstydził, poziomem gniewu ośmiesza wręcz wczesne Nine Inch Nails, jest bezkompromisowa, ostra i kipiąca młodzieńczą, napędzaną buntem energią, a przesterowane wokale spoczywające nad całością polewają dodatkowo miodu na moje serce. Innym elementem, który mnie urzeka w tej płycie jest taki specyficzny luz, bluesowy luz, trochę jakbym słyszał wpływy stonerowego Corrorsion Of Conformity, bez żadnego spinania pośladków i silenia się. Tu wszystko płynie naturalnie, nikt nie próbuje udawać bad guya, ta muzyka po prostu taka jest, w swojej czystej formie rozzłoszczona i agresywna.

Zasadniczo to tyle w temacie, co mogłem dobrego powiedzieć, to powiedziałem, i wracam do chłonięcia tej świetnej płyty. Kto para się zespołami, które wymieniłem na początku, przeczyta tę recenzję, a nie sięgnie po Suffersystem i nie spróbuje przynajmniej się z nią zmierzyć, skazując ją na kolejne dni zapomnienia, zasługuje z miejsca na strzał w kolano.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: