Out comes the evil…

 LORDS OF ACID – VOODOO-U [1994]

1. Voodoo-U
2. The Crablouse
3. She and Mrs. Jones
4. Do What You Wanna Do
5. Young Boys
6. Out Comes the Evil
7. Mister Machoman
8. Marijunana in Your Brain
9. Special Moments
10. Dirty Willy
11. Drink My Honey
12. Blowing Up Your Mind

Taste your might…ekhm, nie ta bajka, a jednak – nie do końca. Powiedzmy sobie szczerze – chyba nie ma na świecie osoby, która nie kojarzyłaby motywu przewodniego z Mortal Kombat w wykonaniu tajemniczych The Immortals. Właśnie szukając informacji o tym projekcie, natknąłem się na informacje, że niejaki Praga Khan oraz Olivier Adams są powiązani z zespołem Lords Of Acid. Po długich i żmudnych poszukiwaniach udało mi się zdobyć album zatytułowany Voodoo-u.

Pierwsze dźwięki i…rozczarowanie. Muzyka całkowicie odmienna od wspomnianego Techno Syndrome. Nie minęło kilka chwil, a zaczęło mi się to podobać. Ale to dopiero The Crablouse wciągnął mnie całego. No i stało się – przez długie tygodnie album nie opuszczał mojego odtwarzacza. Nie pamiętam, aby w tamtym okresie któryś krążek tak mnie porwał.

Dobra. Wszystko super. Zaczęły się pierwsze spusty nad płytą, ale co to właściwie za muzyka? Jest to starcie dwóch światów – dającego kopa w dupę rocka oraz industrialowej i acid-housowej elektroniki z małą domieszką innych gatunków, które można usłyszeć tu i ówdzie. Jaki to dało efekt? Moim zdaniem piorunujący: mamy do czynienia z albumem, przy którym nie można usiedzieć spokojnie. Przy wspomnianym The Crablouse mam ochotę niszczyć wszystko, co znajduje się w okolicy, a taki rockowy Out Comes The Evil czy elektroniczny Special Moments (młot na dyskotekowe ścierwo) to potężne koncertowe killery zdolne niszczyć światy. Ile w tym jest energii! Można by nią obdzielić kilka innych albumów, a i tak Voodoo-u nie brałby jeńców. A propos klubów, taki Drink My Honey spokojnie mógłby się znaleźć w filmie Matrix w scenie, gdy Neo pierwszy raz spotyka Trinity. Wierzcie mi lub nie – nadawałby się idealnie. A jak reszta? Kopie tyłki, że aż miło. No, może z wyjątkiem Marijuana In Your Brain, ale ten numer to 100% Reggae. Nie znaczy to że jest zły, tylko jest spokojny i siłą rzeczy nie kopie tak mocno jak reszta. 😉

Pisząc o Lords Of Acid trzeba wspomnieć jeszcze o jednej rzeczy. O tekstach przesyconych seksem i narkotykami, które są niejako wizytówką tego zespołu. A fakt, że za mikrofonem stoi kobieta dodaje tylko pikanterii. Żałuję tylko, że do pozostałych (i tak nielicznych) płyt już nie mogę się tak łatwo przekonać (ale będę próbował), a na ten moment uważam, że Voodoo-u to ich szczytowe osiągnięcie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: