Hit me and I’ll guarantee you’ll feel the same

EMIKA – EMIKA (2011)

 

1. 3 Hours

2. Common Exchange

3. Professional Loving

4. Be My Guest

5. Count Backwards

6. Double Edge

7. Pretend

8. The Long Goodbye

9. FM Attention

10. Drop The Other

11. Come Catch Me

12. Credit Theme

Rok 2011 przyniósł całkiem pokaźną ilość ciekawych płyt, wśród których znajduje się też debiut Emiki wydany pod szyldem prestiżowej wytwórni Ninja Tune (gdzie była swego czasu stażystką nawet). Emika pochodzi z Czech i jest absolutną maniaczką muzyki (szczególnie elektronicznej), z którą – jak sama twierdzi – ma obecnie romans, i niczym poza nią się nie interesuje, żadną modą, ciuchami, czy czymkolwiek innym, tylko muzyka, muzyka i jeszcze raz muzyka, pisanie utworów, zajmowanie się produkcją, chodzenie po sklepach z płytami wszelkiego rodzaju, odwiedzanie wszelkich możliwych klubów muzycznych – oto jej życie. I trzeba przyznać, że jest to spory plus, bo od tej kobiety bije niesamowita pasja i autentyzm, a to z kolei przekłada się na dobrej jakości twórczość. Zresztą przygodę z własną twórczością zaczęła już za szkolnych czasów, kiedy odkryła w swojej szkole stary komputer, na którym układa pierwsze hip-hopowe bity razem z kumplem (który uwielbiał zabawę z samplami), zamiast chodzić na lekcje matematyki.

Wiele czasu spędziła w Londynie, gdzie przechodziła przez ciężki dla niej etap, zmagając się z notoryczną pracą i chorobą na zmianę. Ale do czasu… Przełomowym momentem w jej życiu okazała się urodzinowa wycieczka do Berlina, miasta w którym „odkryła się na nowo”, i które dostarczyło jej inspiracji do tworzenia bardziej nastrojowej muzyki. A nastroju jej debiutanckiej płycie odmówić nie można, czasami wręcz odczuwam reminiscencję nocnego klimatu z genialnego albumu Mezzanine Massive Attack, co w dużym stopniu jest zasługą podobnych środków wyrazu. Głęboki bas, wyraziste i „tłuste” rytmy, brzmienie przestrzenne i pełne, dodatkowo aranżacyjnie całość stoi na niebywale wysokim poziomie (widocznie wiedza, którą wyniosła ze stażu w Ninja Tune nie poszła na szczęście na marne), wszystko jest w pełni dopracowane i przy każdym odsłuchu można wychwycić jakiś nowy dźwięk. Ogólnie na debiut Emiki złożył się kolaż jej ulubionych wspomnień z muzyką elektroniczną, tak więc można się tu doszukać elementów trip-hopu, dubstepu, techna, w którym – wedle jej słów – odkryła całe tony różnych, dziwacznych i abstrakcyjnych dźwięków, i których nie omieszkała użyć w swojej twórczości. Inną zaletą albumu jest również sam wokal Emiki, dzięki któremu całość zyskuje na subtelności i zmysłowości, które dla mnie są wielce pożądanymi elementami w muzyce.

Tak czy siak, tej pani również wróżę udaną karierę – ma talent, zmysł do pisania zgrabnych i wpadających w ucho utworów, umiejętności i doskonale komponujący się z jej muzyką głos. Jeśli dodać do tego fakt, że wydaje ją wspomniane Ninja Tune oraz, że współracowała już z różnymi artystami jak dubstepowy Kryptic Minds, zanim jeszcze wydała pełną płytę, to ciężko jest zaprzeczyć tezie, że sukces jest jej po prostu pisany.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: